" /> » Mój pierwszy rok z crossfitem Plant Punch | sport – żywienie – lifestyle
rok crossfit - cover

Mój pierwszy rok z crossfitem

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
0 Flares Filament.io 0 Flares ×

W sierpniu minął rok, odkąd zacząłem regularnie trenować crossfit. Pomyślałem, że jest to dobra okazja na podsumowanie – ostatnie 12 miesięcy były dla mnie okresem intensywnych zmian, a jednym z ich głównych powodów był właśnie crossfit.

rok crossfit

Pamiętam dość dokładnie pierwszy raz, kiedy wszedłem przez otwartą bramę do jaskini ursynowskich niedźwiedzi. Nosiłem się z tą myślą odkąd zobaczyłem, że w sąsiedztwie otwiera się box crossfitowy. Odczuwałem silną potrzebę zmiany w moim treningu, chciałem spróbować innego podejścia. Najśmieszniejsze jest dla mnie to, że miałem raczej negatywne wyobrażenia dotyczące crossfitu – spoceni kolesie bez koszulek rzucają sztangami o ziemie niczym jaskiniowcy, robią dziwne podciągnięcia na drążku z bujnięciami i generalnie biegną sprintem po prostej ścieżce do długotrwałej kontuzji.

Box Jump 122 cmNowy rekord w skoku na skrzynie – 122 centymetry zaliczone! Największym problemem jest przełamanie bariery psychicznej i nie zastanawianie się nad wysokością celu. Potem się już tylko leci 😉

Uwielbiam plyometrię i ćwiczenia eksplozywne. Świetnie rozwijają moc oraz szybkość potrzebną do kopnięć i uderzeń.

Przy okazji przypominam i zachęcam – koniecznie wpadajcie na mój niedzielny wykład o tym jak łączyć sport z dietą roślinną (info dwa posty niżej).

Życzę Wam weekendu pełnego mocy! 🙂

Opublikowany przez Plant Punch na 18 wrzesień 2015

Przedtem, jak wiecie, byłem przede wszystkim gorącym zwolennikiem kalisteniki – treningu z masą własnego ciała, poza tym dużo biegałem (doszedłem do poziomu, w którym dystans 10 kilometrów zajmował mi mniej niż 42 minuty) i uzupełniałem swój trening ćwiczeniami z kettlebells, choć raczej nie operowałem wtedy dużymi ciężarami. Oczywiście cały czas trenowałem (i wciąż trenuję) też Jeet Kune Do – sztukę walki stworzoną przez Bruce’a Lee. Chciałem jednak spróbować czegoś nowego. Przekonać się, czemu tak dużo osób fascynuje się crossfitem. Traktowałem to trochę jak eksperyment – w końcu jako trener muszę orientować się w popularnych systemach treningowych.

Przechodzę więc przez otwartą bramę i od razu wita się ze mną jakiś sympatyczny gość, który potem okaże się być właścicielem boxa. Ta serdeczność i otwartość bardzo mnie zaskakuje – jako bywalec klubów fitness i siłowni jestem przyzwyczajony raczej do tego, że ludzie są sobie w większości przypadków obojętni. Po pierwszym treningu w boxie przekonuję się, że tu jest zupełnie inaczej. Tutaj każdy wie, jak masz na imię, wszyscy wzajemnie się dopingują i motywują, a osoby początkujące mogą liczyć na wskazówki i wsparcie bardziej zaawansowanych.

Teraz, z perspektywy minionego roku w Crossfit Ursynów – boxie, w którym trenuję, wiem, że 12 miesięcy temu podjąłem dobrą decyzję – prawdopodobnie jedną z najważniejszych w moim sportowym rozwoju.

TGU – 40 kgWeszło! Tureckie wstawanie 40 kg (ciężar połączony z dwóch odważników: 32 + 8 kg) – połowa mojej masy ciała.

Ostatni raz robiłem TGU (Turkish Get Up) ponad dwa miesiące. Wtedy udało mi się podnieść 24 kg. Potem zacząłem ćwiczyć crossfit i nie podchodziłem w ogóle do tego ćwiczenia, choć cały czas machałem odważnikami kulowymi (rwanie, swingi, wyciskanie i tak dalej…). Bardzo się dziś zdziwiłem, kiedy 16, 20, 24, 28, a potem 32 kg wchodziło bez problemu. Z niedowierzaniem zebrałem dwa odważniki o łącznej wadze 40 kg i poszło! Poprawiłem swój wynik o 16 kg w zaledwie dwa miesiące.

Jestem zaskoczony jak szybkie efekty przynosi crossfit (ćwiczony 5-6 razy w tygodniu). Nabrałem też 2,5 kg masy mięśniowej, a wydolność z dnia na dzień jest coraz lepsza. Jednym słowem – moc! 😀

Opublikowany przez Plant Punch na 6 październik 2015

Najgorsze, co człowiek może sobie zrobić to przestać się rozwijać. Zakopać się w znanej, bezpiecznej rutynie i trwać w niej. Nie być ciekawym, nie szukać nowego, nie sprawdzać innych możliwości. Powtarzać ciągle te same czynności bez żadnej refleksji.

Bycie człowiekiem to ciągle aktualizowanie swojego obrazu przed samym sobą. Odrzucanie zbędnych elementów, szlifowanie nabytych umiejętności i wypróbowywanie nowych rzeczy.

Dlatego właśnie zainteresowałem się crossfitem. Chciałem poddać ciało i umysł kolejnemu sprawdzianowi. Czemuś nieznanemu. Wyjść po raz kolejny poza strefę komfortu. Poddać się nowemu bodźcowi do rozwoju, by być lepszym trenerem, lepszym sportowcem i lepszym człowiekiem.

Clean PRMały flashback z sobotnich zawodów – clean ladder, czyli drabinka zarzutów sztangi na klatkę piersiową. Co minutę należało podejść do coraz większego ciężaru (od 50 do 100 kg). Jestem bardzo zadowolony, że w przeciągu 7 tygodni pobytu w Kalifornii, podczas którego dotknąłem sztangę może z 5 razy, udało mi się poprawić mój osobisty rekord o ponad 10 kilogramów. Katowanie podciągnięć, L-sitów i przysiadów na jednej nodze co drugi dzień opłaciło się! Jak widać na filmie, miałem jeszcze spory zapas w ostatniej próbie, więc nieśmiało będę podchodził niedługo do większych obciążeń. Zobaczymy! W każdym razie… plant power! 😉

Opublikowany przez Plant Punch na 7 grudzień 2015

Dzięki crossfitowi znacznie poprawiłem swoją siłę, wytrzymałość i mobilność, miałem też ogromną motywację do pogłębiania wiedzy o ludzkim ciele. W tym wszystkim nawet nie był najważniejszy sam crossfit, bo jak każdy system ma on swoje ograniczenia i punkty, z którymi nie do końca się zgadzam. Zawsze potrzebny jest zdrowy dystans do tego, co się robi, choć trzeba przyznać, że crossfit bardzo przyczynił się do rozwoju współczesnej epoki zdrowia, wzrostu sprawności fizycznej i samoświadomości ciała wśród populacji na całym świecie.

W tej zmianie, w tej decyzji zostania w boxie na Ursynowie najważniejsi okazali się być dla mnie ludzie, których spotkałem i którzy dali mi motywację do jeszcze skuteczniejszego rozwoju.

A obawy o kontuzje i te negatywne opinie o crossfitowcach? Cóż, wszystkim krytykom polecam wpaść na trening do Crossfit Ursynów. Kontuzje zdarzają się w każdym sporcie, to żadna nowość. Nigdy jednak nie czułem się zdrowszy i sprawniejszy niż jestem teraz, a przez ten rok intensywnych ćwiczeń nie stało mi się nic złego. Najważniejsze jest odpowiednie podejście – mądry trening, stopniowe zwiększanie obciążeń, dbanie o swoje ciało, o technikę podczas wykonywania konkretnych ruchów, o odpowiednią rozgrzewkę i przykładanie się tak samo mocno do regeneracji, jak do samych treningów.

Pistol SquatPodczas wyjazdu z braku stałego dostępu do cięższego sprzętu (czytaj: kettle, sztanga i cała reszta żelastwa) koncentruję się na kalistenice, jodze i bieganiu. Dużo pracuję nad gibkością, siłą i wytrzymałością – nie ma, że odpoczynek i lenistwo!

Dlatego w każdej wolnej chwili machnę sobie serie pompek, scyzoryków czy właśnie przysiadów na jednej nodze. Pistol squaty świetnie wzmacniają nie tylko dolną kończynę, lecz także całe centrum ciała. Ćwiczenia w otwartym łańcuchu kinematycznym (wszystkie niesymetryczne ruchy) wymagają dużej stabilizacji przez co angażują znacznie więcej grup mięśniowych niż ćwiczenia w łańcuchu zamkniętym (czyli przykładowo zwykłe przysiady na obu nogach). Wystarczą 3-4 serie po 6-10 powtórzeń na obie strony, żeby poczuć moc tego ćwiczenia.

Zdradzę Wam też sekret, że pracuję nad pierwszymi filmami na mój kanał youtube’owy! Wczoraj nagrałem aż dwa! Na razie nie przejmuję się tak bardzo detalami technicznymi, najważniejsza jest treść i pozytywna energia. Pogoda nie za bardzo zachęca do siedzenia przy komputerze i montowania, ale zrobię to dla Was 😛

Opublikowany przez Plant Punch na 22 październik 2015

W zwykłym klubie fitness ćwiczący jest skazany na samego siebie i swoją większą czy mniejszą świadomość ciała. Crossfit natomiast opiera się na zajęciach grupowych, podczas których trener dokładnie pilnuje każdego klubowicza. Osobiście przychodzę teraz przede wszystkim na open gym i trenuję indywidualnie, ponieważ mój program treningowy bardzo się rozwinął, jednak na samym początku te zajęcia grupowe okazały się niezwykle cenne.

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z crossfitem, dwubój olimpijski był dla mnie czarną magią. Rwanie, zarzut i podrzut wydawały mi się mało bezpiecznymi i kontuzjogennymi ruchami. Dziś wiem, że z odpowiednim przygotowaniem motorycznym, wyćwiczoną techniką oraz mądrym nastawieniem, te ruchy stanowią świetne uzupełnienie treningu prowadzącego do ogólnej sprawności. Rozwijają moc, siłę, dynamikę ruchu oraz uczą ciało synergistycznej pracy. Wplecione w całość programu sprawnościowego crossfitu przyczyniają się do poprawy zdrowia i sprawności – stymulują rozrost tkanki mięśniowej, sprzyjają redukcji tkanki tłuszczowej, wzmacniają kości, stawy i ścięgna, dzięki czemu starość nie będzie musiała oznaczać siedzenia z krzyżówką w fotelu.

Crossfit Open 16.1Pierwszy trening – 16.1 – z CrossFit Open zakończony. 20 minut całkowitej zagłady. Serio. 25 stóp (trochę ponad 7,5 metrów) wykroków ze sztangą o wadze 95 funtów (43 kg) nad głową, 8 burpeesów z przeskokiem nad sztangą, znowu wykroki, 8 podciągnięć z dotknięciem klatki piersiowej do drążka, znowu wykroki i tak w kółko przez 20 minut… 😀

3 tygodnie temu nadwyrężyłem sobie bark, więc jestem jeszcze ostrożny, ale wynik i tak jest całkiem zadowalający. Po pierwszym podejściu miałem 169 powtórzeń, a po drugim – 176, czyli prawie 7 pełnych rund. W piątek o 2:00 w nocy zostanie opublikowany kolejny trening. Zobaczymy, co się będzie dziać dalej! 🙂

Gdybyście chcieli zrobić ten trening, a nie czujecie się na siłach, dostępna jest również wersja skalowana! Więcej informacji znajdziecie na The CrossFit Games. U mnie na blogu znajdziecie także wpis wyjaśniający całą formułę wydarzenia. A może ktoś z Was też ciśnie na Open? 🙂

Opublikowany przez Plant Punch na 2 marzec 2016

Dla ludzi patrzących z zewnątrz, crossfit rzeczywiście może wydać się dziwny czy niepokojący. Słaniający się ludzie, padający na podłogę po zakończonym treningu i zostawiający po sobie kałuże potu, głośna muzyka, wyrazy cierpienia na twarzy – to obrazy, które mogą zniechęcać. I rzeczywiście crossfit nie jest dla wszystkich. Crossfit jest dla osób, które są gotowe przekraczać granice swoich fizycznych możliwości, które są gotowe wyjść poza strefę komfortu i walczyć o każdą sekundę i każde powtórzenie. W nagrodę otrzymują długotrwałe zdrowie, niesamowitą sprawność oraz grono wspaniałych znajomych. Cieszę się, że mogę być częścią takiej społeczności.

Przy crossficie na pewno zostanę na długo, może nawet już na całe życie, ponieważ poza treningiem ważne są tu także więzi koleżeńskie i przyjacielskie. Ja z crossfitu czerpię dla siebie jeszcze jedną rzecz – możliwość sportowej rywalizacji podczas zawodów organizowanych w Polsce i na całym świecie. Mam za sobą swoje pierwsze nieśmiałe próby startów w takich zawodach. Teraz zaczyna się dla mnie kolejny rok z crossfitem, rok, który mam nadzieję przyniesie mi owoce w postaci skromnych sukcesów podczas nadchodzących wyzwań. Na ten moment jednak koncentruję się na intensywnym i konsekwentnym planie treningowym, buduję formę na rok 2017.

Dziękuję wszystkim, których podczas tego roku spotkałem w boxie Crossfit Ursynów. Szczególnie dziękuję kadrze trenerskiej za nieustające wsparcie. Pierwszy rok tutaj był dla mnie niezwykle udany i szczęśliwy. Myślę, że kolejne lata będę jeszcze lepsze! Piona! 🙂

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
  • Dareios soieraD

    Sorry, ale kto to organizuje? W połowie filmu inny chłop prawie wpadł na Ciebie. A co by było jakbyś ty w tym momencie puścił sztangę? Zgroza. Jak widzę crossfitowe treningi i zawody to mam wrażenie że ten typ „sportu” jest bardziej szkodliwy dla zdrowia niż fast foody. Za 10 lat większość crossfitowców będzie płakać, a bataty, pestki dyni i sałata lodowa nie wyleczą ich kontuzji i urazów

  • Ważne żeby nie ograniczać się tylko do jednej formy treningu. Dlatego urozmaicam sobie aktywności jazdą na rowerze czy też ścianką wspinaczkową. Szczególnie ta druga forma aktywności przypadła mi do gustu. Więcej o tym możecie przeczytać na scianka-wspinaczkowa.com.pl

Copyright © 2013 - 2017 Plant Punch Design: sixbox.es | Hosted by: zenbox