" /> » Roślinny Berlin Plant Punch | sport – żywienie – lifestyle
BERLIN

Roślinny Berlin

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
0 Flares Filament.io 0 Flares ×

Są takie miejsca, do których wiesz, że będziesz wracał zanim tam jeszcze pojechałeś. Dla mnie takim miejscem jest Berlin. To miasto można śmiało nazwać stolicą roślinnego stylu życia. W żadnym innym mieście bycie roślinożercą nie jest tak proste – całkowicie roślinne hotele, siłownie, restauracje, markety albo chociaż miejsca przyjazne pożeraczom tofu, zawierające roślinne dania i produkty. Cztery dni, które spędziłem w tym mieście zostawiły mnie z okrutnym, nieprzemijającym kacem. Skąd te wszystkie ochy i achy? Przekonajcie się sami!

Almodovar Hotel

Przede wszystkim moja podróż do Berlina stała się możliwa dzięki szczęśliwemu trafowi. Już od dłuższego czasu zbierałem się do odwiedzenia stolicy Niemiec, ale oferty były albo za drogie, albo miały za niski standard (trochę jestem wybredny…). Pewnego pięknego dnia trafiłem na 60% zniżkę – hotel z pięknymi pokojami (i łazienką), ze SPA, z wliczonymi w cenę śniadaniami, a co najważniejsze stworzony specjalnie z myślą o ludziach na diecie roślinnej, czyli Almodovar Hotel. Restauracja Bardot należąca do hotelu serwuje wyłącznie wegetariańskie i wegańskie dania. Do tego organiczne kosmetyki, działające Wi-Fi i inne bajery. Cud-miód. W ten sposób, płacąc niewiele więcej niż za obskurny hostel z dzieloną łazienką (i bez roślinnego śniadania!), zafundowałem sobie 3 wspaniałe noce i 4 cudowne dni w Berlinie.

bardot

W restauracji Bardot było dosłownie wszystko, co chciałbyś zjeść na śniadanie… a nawet więcej.

W restauracji spędzałem codziennie na śniadaniu godzinę, serio. Było tam dosłownie wszystko: kilka rodzajów płatków (w tym nawet bircher muesli!), różnego rodzaju smarowidła – od masła orzechowego przez dżemy po pasty z fasoli, sałatka owocowa ze świeżych owoców, pełnoziarniste pieczywo, mleko sojowe, kilka rodzajów herbaty, sałatka ziemniaczana, tofu, świeża bazylia i kolendra, suszone owoce, ciasta, soki, kuskus, nawet wyroby z seitanu. Tych ostatnich nie próbowałem, nie ciągnęło mnie nigdy za bardzo do zastępników mięsa, zdecydowanie wolę owoce i warzywa, ale w Almodovarze po raz pierwszy jadłem tofucznicę… i wiecie co? Była smaczniejsza od zwykłej jajecznicy!

tofucznica

Tofucznica i pasta z białej fasoli.

śniadanie

„Kiste ein euro!”

mango targ turecki

Świeże, dobrej jakości mango w cenie 1€ za trzy sztuki.

Zastanawialiście się kiedyś nad wypróbowaniem surowej diety? Będąc w Berlinie to nic trudnego. Wystarczy we wtorki i w piątki wpadać do Neukölln, na Maybachufer. Od 11:00 do 18:30 odbywa się tam targ turecki – pełno na nim owoców i warzyw. Pod koniec dnia, kiedy handlarze kończą sprzedaż i chcą pozbyć się towaru, ceny dochodzą do całkowicie niesamowitego poziomu (tak samo jak ilość decybeli wydobywających się z gardeł sprzedawców). Skrzynkę mango można kupić za jedno euro, a worek awokado nawet za pół… Nie mogłem sobie odmówić i w ten właśnie sposób zapłaciłem łącznie 3€ za 20 sztuk mango (trzy wyjątkowo ładne i duże sztuki kupiłem osobno u innego handlarza, pozostałe to dwie skrzynki kupione po 1€). Za 18 czarnych awokado (u nas jeszcze droższe niż zielone) zapłaciłem 0,50€. Za dwa kilogramy bananów natomiast 1€. Dość drogie były jedynie figi – 1,50€ za dwie sztuki. Ale za to wielkie i soczyste!

owoce

Łupy zdobyte na targu – za wszystko zapłaciłem 5€…

figa

Soczysta figa kupiona na targu – co najmniej top 5 moich ulubionych owoców.

Jeśli będziesz odwiedzać targ, bądź ostrożny i nie napalaj się zanadto od razu. Sprawdź dokładnie, jaki towar jest Ci proponowany – większość owoców i warzyw jest bardzo dobrej jakości, czasem jednak sprzedawcy pozbywają się już przejrzałych i niezdatnych do jedzenia rzeczy, które i tak musieliby wyrzucić.

Berlin Strength

berlin str mural

Wejście do Berlin Strength – prawdziwej spartańskiej fabryki dla ćwiczących roślinożerców.

Jednym z miejsc, dla których mógłbym przeprowadzić się do Berlina jest siłownia, a raczej spartańska fabryka dla roślinożerców znajdująca się w okolicach Warschauer Straße, dokładnie na Revaler StraßeBerlin Strength. Wielkie opony o średnicy około 3 metrów, stalowy młot, wielkie kettle, klatka z drążkami, sztangi, sznury, łańcuchy… wszystko, co jest potrzebne do porządnego treningu. Do tego jeszcze możliwość kupienia batonów takich jak Clif Bary czy odżywek firmy MyProtein. Najlepsze zostawiłem jednak na koniec. Za 3€ możesz dostać po treningu koktajl stworzony według Twojego życzenia – z mlekiem roślinnym lub z wodą, z dowolnym białkiem roślinnym (np. konopnym czy Vegan Blend), z kakao, z BCAA. Możesz też dać coś od siebie, jeśli potrzebujesz czegoś więcej. Ja przyniosłem własne banany.

berlin str koktajl

Koktajl po treningowy z bananów, mleka roślinnego i białka Vegan Blend oraz świeżo zakupione batony Clif Bar – wszystkie smaki!

berlin str 8

Dobry trening nie jest zły! 😉

Veganz – roślinny supermarket

veganz zew

Veganz – 100% roślinny supermarket.

To drugi punkt na mapie Berlina, dla którego chętnie zmieniłbym miejsce zamieszkania. Wchodzisz do sklepu i nie musisz się zastanawiać nad tym, co kupić, bo możesz kupić wszystko – na pułkach same produkty roślinne. Dla tych, którzy tęsknią za wyrobami mięsnymi czy mlecznymi jest tu cały asortyment produktów zastępczych – jogurty sojowe, jogurty kokosowe, bita śmietana z soi lub ryżu, seitan w przeróżnych formach, mrożone fast foody: quiche z tofu, placek z tofu, rolki z tofu, paluszki „rybne”, kawior wegański. O ile na jogurt sojowy skusiłem się z ciekawości (ponownie – lepszy niż oryginalny mleczny), pewne rzeczy były przesadą i mijały się trochę z sensem diety roślinnej, przynajmniej dla mnie. Królem tego typu produktów był… indyk w całości zrobiony z soi. WTF??

indyk

Prawie trzykilogramowy sojowy indyk razem z nadzieniem i sosem.

Oprócz tego było też mnóstwo różnego rodzaju mlek roślinnych, gotowych puddingów z nasion chia, maseł zrobionych z każdego możliwego rodzaju orzecha, przeróżnych odżywek roślinnych, czekolad (po raz trzeci – czekolada z mleka ryżowego lepsza od tradycyjnej), batonów… Były nawet cztery półki książek z przepisami i poradami.

veganz

Masła z przeróżnych orzechów, różnego rodzaju tofu, niewyobrażalna ilość mlek roślinnych, jogurty sojowe i kokosowe, puddingi z nasion chia… To tylko niewielka cześć dostępnego asortymentu w supermarkecie Veganz.

Roślinne jedzenie

Berlin wprost obfituje w restauracje i knajpy podające wyłącznie roślinne jedzenie. Istnieje też mnóstwo miejsc „veg-friendly”, gdzie można kupić wegańskie i wegetariańskie wersje proponowanych dań. Niestety, cztery dni to za mało, by ogarnąć wszystko – chociaż odwiedzić, a co dopiero spróbować. Udało mi się jednak sprawdzić kilka dobrych miejscówek. Gdybyś kiedyś odwiedzała/odwiedzał Berlin, koniecznie do nich wpadnij.

1. Goodies

Kawiarnia oferująca mnóstwo roślinnego jedzenia – bajgle, wrapy, ciasta, ciastka, sałatki, smoothie, muesli, puddingi z nasion chia, wodę kokosową i wiele innych. Bardzo przyjemne i smaczne miejsce. Na pewno niedługo na blogu pojawi się przepis na jedno danie inspirowane wizytą w Goodies, ale na razie nie powiem nic więcej 😉

veganz śniadanie

energy balls

Energy balls, czyli surowe pralinki – daktyle, orzechy nerkowca, mleko kokosowe, aromat waniliowy i wiórki kokosowe.

2. Fast Rabbit – „Delicious as Fuck”

Proste i nieskomplikowane menu – dwa wrapy, nazywane „dirty roll” : BBM (sos z orzeszków ziemnych, sałata, warzywa z woka, smażona cebula, kiełki, kapusta w sosie mango-chili) i BBQ (hummus, pietruszka, sałata, coleslaw, smażona cebula, bataty, sos barbecue, grilowane warzywa). Oba zabójczo smaczne. Dla lubiących eksperymenty jest również trzecia wersja – obydwa wrapy zmieszane w jeden. Do tego fajne propozycje zestawów: dirty roll z sałatką lub frytkami, z napojem czy z zupą. Niestety na zupę się nie załapałem, a zapowiadała się naprawdę smacznie. Dla prawdziwych oldschoolowców w kącie stało PlayStation 2 z włączonym Crociem – po dobrym jedzeniu można się trochę pobawić jak za starych dobrych czasów.

fast rabbit 1

Oba dirty rolle z Fast Rabbit – BBM i BBQ.

fast rabbit 2

Sycący i pełen smaku BBM.

3. Burrito Baby

Prawdziwa świątynia dla tych, którzy uwielbiają kuchnię meksykańską. Całe szczęście przyszedłem tutaj po całym dniu zwiedzania i byłem naprawdę bardzo bardzo głodny, bo porcje tu są potężne. Zamówić można między innymi burrito wielkości dyni piżmowej (google it!), tacosy i quesadille. Cokolwiek weźmiesz, koniecznie domów sobie dodatkowe guacamole – jest przepyszne. Wszystkie dania są wegetariańskie lub wegańskie. Mamy dużo fasoli, tofu, grillowanych warzyw albo z „sojowego sznycla” (cokolwiek to znaczy…). Tylko uwaga – knajpa jest nieczynna w poniedziałki i wtorki.

burrito baby

Potężne burrito, konkretne tacosy i świeże guacamole – chciałem zamówić coś jeszcze, ale nie starczyło mi miejsca w żołądku…

4. Shiso Burger

Szykując się do wyjazdu znalazłem na instagramie zdjęcie frytek z batatów i tak bardzo poleciała mi ślinka, że musiałem ich spróbować. Było warto. I nawet nie były zbyt tłuste. Miejsce wyglądało na bardzo znane i modne. Serwują przede wszystkim burgery mięsne, ale mają też wersje z tofu i grillowanymi warzywami – nie próbowałem.

frytki z batatów

Tak jak mówiłem, miejsc z roślinnym jedzeniem jest znacznie więcej. Mnie udało się odwiedzić tylko tyle. Berlin jest jednak miastem, gdzie prawie wszędzie dostępna jest wegańska wersja serwowanych dań. Zupełnie przypadkowo trafiłem na sojowy mrożony jogurt – ciekawość zwyciężyła. W końcu byłem na wakacjach, więc mogłem sobie pozwolić 😉 Po raz kolejny, był smaczniejszy niż ten oryginalny, serio! Ta sama faktura, wanilia, bez krowiego posmaku, idealnie.

frozen yoghurt

Roślinny mrożony jogurt bije na głowę swój mleczny odpowiednik.

Zbierając wszystkie opisane wyżej miejsca i zjedzone na tym wyjeździe posiłki, mogę bez wahania powiedzieć, że Berlin w pełni zasługuje na miano europejskiej stolicy roślinnego stylu życia. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że ten rozwijający się trend wkrótce dotrze i do nas, a tymczasem będę odwiedzał to miast tak często, jak tylko się da.

Na zakończenie, lista zrobionych przeze mnie zakupów:

zakupy

Berlińskie zakupy.

✔mleko roślinne ryżowo-kokosowe – odkrycie tego wyjazdu – 2,69€

✔ mleko sojowe po 0,99€ (u nas najtańsze za ponad dwa razy tyle…)

✔ czekolada na mleku ryżowym – 1,80€

✔wszystkie smaki Clif Barów – w Veganzie są po 2,30€, ale ja kupiłem je w Berlin Strength po 1,80€

✔ baton RawBite – 2€

✔ jogurt sojowy Sojade o smaku jagodowym – 0,85 €

✔ bita śmietana sojowa oraz ryżowa – dla dziewczyny i dla mamy – po 2€

✔ baton Vego – 150 gramów ciemnej czekolady i orzechów laskowych – 3,50€

✔ przewiezione jakimś cudem w całości mango i awokado – 3,5

Jeszcze jedna rada. Jeśli wybierasz się do Berlina (a musisz tam pojechać koniecznie!), wybierz Polski Bus (odpowiednio wcześnie zarezerwowane miejsca mogą być w naprawdę rozsądnej cenie), nie samolot i weź ze sobą jedną pustą walizkę. Lepiej przemęczyć się 8 godzin w autokarze i móc obkupić się na miejscu, bo naprawdę warto. Wygodnie jest wysiąść na przystanku Berlin ZOB niż Berlin SXF, choć to godzina jazdy dłużej – z ZOB jest prosty dojazd do centrum miasta linią metra U2, natomiast SXF znajduje się już w trzeciej strefie i przemieszczenie się stamtąd jest mniej wygodne i bardziej skomplikowane dla kogoś, kto nie zna miasta.

Udanej podróży i smacznego!

JS

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
  • olaola

    te różne rodzaje tofu z veganzy- miałam okazje posmakowac curry-mango, z orzechami i ze slonecznikiem- mniaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaam

  • piotr111

    A to mleko sojowe to za ile gram 1 euro?

    • admin

      Za jeden litr, a za ile gramów ile to nie wiem, musiałbyś policzyć 😉

  • ann

    ej, no nie jest tak źle z tym dojazdem z Schoenefeld 😉 a z hauptbahnhof jeszcze prościej. Dzięki za relację – jadę do Berlina niedługo i wygląda na to, że będę tam częściej bywać.
    Good job 😀

  • ann

    jaj, i hotel na słynnej Boxhagener str. a Berlin strengh koło ścianki wspinaczkowej – lepiej być nie mogło 🙂

  • Dominiqua

    a gdzie można dostać ten jogurt mrożony? 🙂

    • admin

      Przypadkiem trafiłem na niego w kawiarni na Warschauer Strasse 🙂

  • Sorbet

    Berlin śni mi się po nocach. Nie wiem jak to możliwe, że nigdy wtym kraju nie byłam…
    Świetne zdjęcia 🙂

    • bukaj

      Dzięki! No to musisz jechać! 😉

      • olaola

        a jak się dowiedziałeś o tej promocji na hotel??? gdzie szukac info??

  • Jak ktoś będzie jechał to się chętnie zabiorę 🙂

  • Świetny wpis! Niebawem jadę do Berlina na małe zwiedzanie i na pewno nie będę przymierać głodem 🙂 Fajny blog, pozdrawiam!

    • PlantPunch

      W takim razie życzę udanej podróży! Koniecznie odwiedź jak najwięcej knajp, bo są świetnie. No i nie zapomnij o tym targu – szczególnie polecam 😉

Copyright © 2013 - 2019 Plant Punch Design: sixbox.es | Hosted by: zenbox