" /> » Runmageddon Classic – relacja Plant Punch | sport – żywienie – lifestyle
runmageddon

Runmageddon Classic – relacja

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
0 Flares Filament.io 0 Flares ×

No i trzeci przełajowy bieg z przeszkodami w tym roku zaliczony! Runmageddon Classic Sopot, czyli 12 km i 70 przeszkód (w tym przeprawa przez Bałtyk) – jak dotąd najtrudniejszy ze wszystkich edycji biegu.. Jak mógłbym przegapić taką okazję! 😉

Przeszkód miało być 40+, ale chłopaki z ekipy Runmageddonu podeszli do tego plusa z dużym dystansem i kreatywnością:

Cześć Jakub!

Jesteś gotowa/-y do startu? W sobotę widzimy się w Sopocie na najtrudniejszym dotychczas Runmageddonie!

Jakby Ci to powiedzieć… będzie prawie 2x więcej przeszkód, niż obiecywaliśmy, cieszysz się? 🙂

Okazało się, że ukształtowanie terenu i liczba przeszkód końskich w połączeniu z tymi, które przywozimy z Warszawy spowodowały, że możemy zaoferować 70 przeszkód na trasie, więc… właśnie tak zrobimy!

Ja osobiście ucieszyłem się bardzo! Zaopatrzyłem się po prostu w dodatkową kiść bananów i byłem gotowy do startu. Podróżowałem samochodem, więc mogłem spokojnie zabrać wszystkie potrzebne rzeczy: wspomniane banany w ilości 40, paczkę fig, paczkę daktyli, paczkę jagód goi, dwa batony energetyczne (Clif Bary), trzy butelki wody kokosowej, żel węglowodanowy i trochę BCAA. Do tego maść końską na ewentualne kontuzje po biegu i rozgrzewający Bengay przed biegiem (lubię dodatkowo rozgrzać sobie uda i barki, zwłaszcza, jeśli temperatura powietrza może być niska). Ciuchy do biegu jak najbardziej przylegające do ciała, żeby zminimalizować szansę zahaczenia o zasieki lub inne atrakcje. Dodatkowo rękawice ochronne i w miarę lekkie buty, które przynajmniej podwoją swoją masę po kontakcie z wodą i przestaną być wygodne.

sprzęt

Jak się okazało pogoda w sobotę była idealna – bez deszczu, nie za ciepło ani za zimno. Moja fala startowała o 11:00 – nie chciałem biec wcześniej, żeby mieć czas na zjedzenie dwóch posiłków i wyspanie się po podróży z Warszawy do Sopotu. Na pierwsze i drugie śniadanie zjadłem łącznie 10 bananów, około 150 gramów daktyli i 20 gramów jagód goi. Jeszcze przed posiłkami rozbudziłem się sporą dawką wody kokosowej. Najważniejsze, żeby przed tego typu wysiłkiem dobrze się nawodnić i naładować się dużą ilością łatwo przyswajalnej, lekkostrawnej energii – praktycznie same węglowodany, zero białka i tłuszczu. Na pewnym odcinku trasy mijałem dwóch kumpli biegnących razem. Usłyszałem jak marudzą, że odbija im się jajkiem i kiełbasą przez co trudno im się biegnie…

r4

Organizatorzy widocznie polubili konie, więc i tym razem impreza odbywała się na terenie toru wyścigów konnych – na sopockim Hipodromie. Trasa biegu była bardzo dobrze zaplanowana, a przeszkody ułożone były tak, żeby jak najbardziej nas zmasakrować. Czołganie się pod zasiekami (łącznie cztery razy), drabiny ze sznurów, okopy, kraty, betonowe bloki do ciągnięcia, ogromne opony samochodowe do dźwigania, worki z piaskiem do przeniesienia przez wodę, trzymetrowe ścianki do przeskoczenia…

mapa

Najgorsze były jednak dla mnie trzy przeszkody. Po pierwsze – morze. Mniej więcej w połowie trasy trzeba była pokonać łącznie około 500 metrów przez Bałtyk z wodą do pasa. W pakiecie dołączona była atrakcja w postaci biegania po plażowym piasku. Kiedy do pokonania zostało jeszcze jakieś 6 kilometrów moje nogi były całkowicie zajechane.

r2

Po drugie – kontener z lodowatą wodą (co jakiś czas dorzucali do niego lód, żeby na pewno było odpowiednio zimno…). Nie boję się zimna, ale kiedy moje rozgrzane mięśnie zostały zmrożone, całkowicie zesztywniały, bieganie więc okazało się być jeszcze trudniejsze. Po trzecie – pnie drzew i belki do przeskakiwania (takie przeszkody dla koni w trakcie zawodów). Nie policzyłem, ile ich było, ale po jakiejś piętnastej miałem ich naprawdę dosyć – w pozytywnym sensie 😉

r3

W trakcie tak intensywnego wysiłku, gdy zależy Ci jeszcze na jak najlepszym wyniku, dochodzisz do momentu, w którym Twoja świadomość całkowicie się wyłącza. Przestajesz myśleć. Zostajesz sam, a właściwie bez siebie, z ciszą, bólem mięśni i celem, do którego musisz dobiec bez względu na wszystko. Słyszysz już tylko własny oddech. Nic więcej. Kiedy przekraczasz linie mety, wiesz, że dałeś z siebie wszystko, co mogłeś. Ze zmęczenia upadasz na ziemie, a Twoje serce bije tak szybko i mocno jak nigdy wcześniej. Leżysz. Czujesz spokój i szczęście.

Właśnie za takie momenty uwielbiam Runmageddon.

r1

W klasyfikacji generalnej zająłem 16. miejsce na 815 uczestników z czasem 1:20:07. Najlepszy czas biegu wyniósł natomiast 1:09:02. Całą listę wyników możesz zobaczyć tutaj. Na szczęście nie skusiłem się na punkt z wodą – żeby napić się, trzeba było pokonać dodatkową przeszkodę i w ten sposób zmarnować kilkanaście sekund.

nieśmiertelniki

Trzy biegi i trzy nieśmiertelniki: Runmageddon Classic Sopot, Runmageddon Rekrut Warszawa i Survival Race Warszawa.

Ze wszystkich trzech przełajowych biegów z przeszkodami ten był najbardziej hardkorowy. O poprzednim Runmageddonie możesz przeczytać tutaj. Chłopaki wymyślają naprawdę zajebiste trasy i nie patyczkują się ze stałym podnoszeniem poziomu trudności imprezy. Teraz, 10 kilometrów, które mam przebiec podczas I Biegu Wegańskiego wydają mi się niczym w porównaniu z tym, co przeżyłem w Sopocie.

Przy okazji zafundowałem sobie krótkie wakacje i załapałem się na odrobinę plażowania!

mewa

Oczywiście przez najbliższe dwa tygodnie przygotowań nie odpuszczam crossfitu i kalisteniki, ale na pewno bardziej skupię się na bieganiu. Wkrótce wrzucę wpis o tym, jak powinno się trenować na tydzień przed startem w zawodach. Stay tuned! 🙂

JS

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
  • olaola

    jesteś niezniszczalny Kuba!!!!! Uwielbiam Cię, pisz, trenuj, gotuj dalej i motywuj tak, jak to robisz do tej pory

    • bukaj

      Wow, dzięki za tyle miłych słów! To bardzo motywujące do działania! Na pewno nie przestanę, a tym bardziej będę się starał robić to coraz lepiej:)

  • magda

    gratulacje! niesamowity wynik, jestem pod wrażeniem! powodzenia w przyszłych startach 😉

    • bukaj

      Dzięki! 🙂

  • Kalistenika dobra na wszystko, a udział w takim runmageddonie to na pewno niezapomniane przeżycie na całe życie.

  • Pingback: Runmageddon Hardcore – relacja | Plant Punch()

Copyright © 2013 - 2019 Plant Punch Design: sixbox.es | Hosted by: zenbox