" /> » Moje pierwsze testy wydolnościowe Plant Punch | sport – żywienie – lifestyle
test-wydolnosciowy-1

Moje pierwsze testy wydolnościowe

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
0 Flares Filament.io 0 Flares ×

Jeszcze w poprzednim roku zgłosiłem się jako ochotnik do wzięcia udziału w badaniu prowadzonym przez doktorantkę w Zakładzie Fizjologii Stosowanej (Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN). W ten sposób pomogłem w powstawaniu doktoratu o regulacji gospodarki lipidowej podczas długotrwałego wysiłku fizycznego w zależności od rodzaju diety. Brane pod uwagę były trzy sposoby odżywiania: dieta wysoko tłuszczowa, dieta tradycyjna (grupa kontrolna) i dieta roślinna. Ja oczywiście godnie reprezentowałem ostatnią grupę. Pierwszy raz brałem udział w tego typu testach i powiem Wam, że jestem bardzo zadowolony z wyników. Co więcej, jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że mojej diecie niczego nie brakuje, a wręcz przeciwnie daje mi ona mnóstwo siły do osiągania coraz lepszych wyników.

Badania, w których brałem udział, rozłożone były na dwa dni – pierwsze spotkanie odbyło się w grudniu, drugie w lutym. Zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać, a już na pewno nie zdawałem sobie sprawy, że doprowadzę swój organizm do granicy jego wytrzymałości. Podczas pierwszego spotkania odbył się krótki wywiad lekarski, zostałem zmierzony, zważony i poddany stopniowanemu, bezpośredniemu testowi wydolności fizycznej, czyli tzw. spiroergometrii. Badanie to wykonuje się na cykloergometrze (takim stacjonarnym rowerku), na którym stopniowo zwiększane jest obciążenie (50W co 3 minuty). Test wykonuje się aż do odmowy organizmu, czyli do chwili, w którym zupełnie brakuje już siły, by jechać dalej. Podstawowym wskaźnikiem wyliczanym podczas cykloergometrii jest maksymalny pobór tlenu czy też pułap tlenowy (VO2max).

collage

Mój test trwał 18 minut, co oznacza, że udało mi się wytrzymać obciążenia od 50 do 300 watów. Maksymalny czas trwania testu to 21 minut, gdyż największy możliwy opór to 350 watów (przynajmniej na tym urządzeniu, na którym ja byłem badany).

Pułap tlenowy wyraża się dwoma sposobami:

  • w objętości tlenu (litrach), jaką organizm jest w stanie „przetworzyć” w ciągu jednej minuty podczas wysiłku;
  • w objętości tlenu (mililitrach), jaką organizm jest w stanie „przetworzyć” w ciągu jednej minuty na każdy kilogram masy ciała.

Pierwszy sposób jest mniej dokładny, podaje on tylko ilość pobieranego tlenu, nie mówi jednak nic o masie, jaką organizm musi wypełnić energią. Dlatego częściej używa się sposobu drugiego.

Okazało się, że mój wynik znajduje się w górnej granicy dla mojego przedziału wiekowego. Jak na amatora, całkiem nieźle.

VO2max

Dla porównania domniemany rekordzista (norweski rowerzysta Oskar Svendsen, 18 lat w momencie wykonywania badania) osiągnął wynik 97,5 ml/kg/min. Natomiast rasowe konie posiadają wydolność na poziomie 180 ml/kg/min. Jeszcze bardziej wytrzymałe organizmy mają psy, biorące udział w wyścigu zaprzęgów (Iditarod Trail Sled Dog Race) – 240 ml/kg/min.

Drugie spotkanie było równie wymagające, jednak pod zupełnie innym względem. Badanie odbyć musiało się z samego rana (o godzinie 8:00), gdyż na test należało przyjść na czczo. Byłem pewien, że nie dam rady, ponieważ czekał mnie 90-minutowy wysiłek o umiarkowanej intensywności (60% VO2max) na cykloergometrze ze stałym obciążeniem. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem typem, który prawie od razu po pobudce rzuca się na miskę musli albo koktajl owocowy. Oczywiście najpierw daje sobie pół godziny na przebudzenie się i wypicie chociaż jednej szklanki wody. Nienawidzę jednak ćwiczyć na pusty żołądek.

Dodatkowym utrudnieniem było to, że na ręce miałem założony wenflon, z którego trzykrotnie została pobrana próbka krwi (na początku, w połowie wysiłku i na koniec). Pomijając to, że na chwilę prawie odpłynąłem (zemdlałem), gdyż wenflon ciut za mocno uciskał żyłę i organizm postanowił się bronić przed zbyt dużym spadkiem ciśnienia krwi, wszystko poszło dobrze. Kiedy tylko zacząłem pedałować, poczułem się zdecydowanie lepiej. Ciało zaczęło korzystać z zapasów glikogenu w mięśniach, by w połowie przełączyć się na inne źródło energii – tłuszcz.

Podczas tego spotkania został mi także zmierzony poziom tkanki tłuszczowej. Wyniósł on 8,5%. Szczerze mówiąc, byłem zaskoczony. Nie włożyłem tak naprawdę żadnych starań w to, by procent ten był tak mały. Chodzi mi o to, że w żaden specjalny sposób nie głodziłem się, nie odmawiałem sobie czegokolwiek czy też nie wykonywałem jakichś specjalnych ćwiczeń na spalanie tkanki tłuszczowej. Wystarczyło dobre odżywianie się i regularne treningi. Co prawda ostatnimi czasy jestem bardzo aktywny fizycznie, gdyż oprócz własnych treningów trenuję też z moimi podopiecznymi. Moja dieta opiera się przede wszystkim na nisko przetworzonych produktach roślinnych z rozkładem makroskładników mniej więcej na poziomie 65% węglowodanów, 20% tłuszczu, 15% białka.

Otrzymałem także wyniki lipidogramu, z których jestem bardzo zadowolony. Poziom mojego cholesterolu jest wręcz idealny (a nawet poniżej normy), co zawdzięczam przede wszystkim mojego roślinnemu stylowi odżywiania. Co prawda HDL ma wartość minimalną, ale przy tak niewielkiej ilości LDL więcej mi nie potrzeba.

Lipidogram

Jednym z głównych powodów do stworzenia tego wpisu było właśnie pokazanie jak sprawny i zdrowy może być organizm na diecie roślinnej. Eliminując ze swojej diety produkty bogate w nasycone kwasy tłuszczowe (a więc wszystkie produkty odzwierzęce – mięso, nabiał, jajka) możecie zapewnić sobie zdrowe życie bez potrzeby martwienia się o choroby serca i układu krążenia. Możecie nawet poprawić swoją formę fizyczną, dzięki spożyciu gęstszych odżywczo produktów bogatych we wszystkie potrzebne witaminy i minerały. Ponadto duża podaż wysokiej jakości węglowodanów (świeże owoce, warzywa i zboże) da Wam nieskończone zapasy energii.

Moc z Wami!

JS

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
  • W życiu nie nazwałbym Ciebie Amatorem 🙂

    • PlantPunch

      haha 😀
      Niestety póki co nikt mi nie płaci za udział w zawodach i nie mogę poświęcić aż tyle czasu na trening, ile bym chciał, tak więc profesjonalistą nie jestem, ale i tak dzięki za komplement! 😉

  • Karo

    Coś mi tu nie gra, czy te wyniki przypadkiem nie są za niskie? Swoją drogą gratuluję świetnej wydolności!!!

    • PlantPunch

      Dziękuję bardzo! 🙂
      Które wyniki masz na myśli? I dlaczego uważasz, że są za niskie?

      • Karo

        w sensie Lipidogram, bo masz poniżej normy i tak się zastanowiłam chwilę nad tym 😉

  • Waldemar Leon Borowski

    Nie ma co się cieszyć z za niskiego cholesterolu ! Po to są granice, zarówno górne jak i dolne, żeby ich nie przekraczać. Za niski cholesterol może być przyczyną depresji, uszkodzenia wątroby, obniżenia odporności i upośledzenia produkcji hormonów. Porozmawiaj o tym z mądrym lekarzem zanim napytasz sobie biedy.

Copyright © 2013 - 2019 Plant Punch Design: sixbox.es | Hosted by: zenbox