" /> » Zapomnij o multiwitaminie Plant Punch | sport – żywienie – lifestyle

Zapomnij o multiwitaminie

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
0 Flares Filament.io 0 Flares ×

botwina

Jeśli zależy Ci na zdrowiu i/lub dobrej formie fizycznej, wstań teraz od komputera i wyrzuć do kosza te „cudowne” tabletki, pigułki i kapsułki, które trzymasz w swojej szafce. Mówię to całkowicie poważnie. Już wróciłeś/aś? W takim razie zostań ze mną i czytaj dalej, by dowiedzieć się, dlaczego syntetyczne wspomagacze i dodatki do diety to nie zawsze najlepsze rozwiązanie.

Powód jest prosty – suplementacja różnego rodzaju środkami jak np. multiwitamina jest w większości przypadków nieskuteczna. Zdarzają się skrajne przypadki, kiedy ktoś naprawdę musi zażywać jakieś składniki w formie syntetycznej, ale są one sporadyczne. W 2013 roku przeprowadzono meta-analizę (zestawienie dużej ilości badań na dany temat), która wykazała brak korzystnego działania multiwitaminy na organizm[1]. Krótko mówiąc – płacisz za to, by wydalać z siebie niezwykle drogi mocz.

Ta sama meta-analiza sugeruje, że inne suplementy diety, takie jak pojedyncze (niektóre) witaminy lub minerały (np. witamina A lub E), są gorsze od multiwitaminy[2]. Do tego należy dodać jeszcze pewne ryzyko pojawienia się objawów przedawkowania (zbyt często lub za dużo) przy wspomaganiu się syntetycznymi specyfikami.

Poza tym – zażywanie „sztucznych” witaminy to trochę tak, jakby zamiast świeżego, naturalnego pokarmu jeść rzeczy zrobione z plastiku albo wosku.

tumblr_m2lo5tko8j1qlw8vco1_500-1

Ludzie łykają wszelkiego rodzaju „wspomagacze”, bo wierzą, że w ten sposób poprawią stan swojego zdrowia, że zdejmie to z nich obowiązek dbania o prawidłowe odżywianie i zapewniania swojemu organizmowi odpowiednich składników. Błąd. Odpowiedzcie sobie sami na pytanie: lepiej wydawać dodatkowe pieniądze na zakup różnych środków uzupełniających dietę czy po prostu zmienić dietę i postarać się o lepsze odżywianie?

FEATURE_gerson1

Po co łykać kwas omega-3 w tabletkach, po co łykać tran skoro można zjeść po prostu łyżkę siemienia lnianego. Zamiast kupować magnez wystarczy zjeść warzywa strąkowe albo orzechy – jedne i drugie mają też w sobie dużo witaminy B6, która wspomaga wchłanianie magnezu. Po co wciskać w siebie tabletki potasu skoro można zjeść banana albo pomidora? Kobiety w ciąży i przyszłe matki, chcąc zadbać o prawidłowy rozwój i odpowiednie kształtowanie się płodu, zażywają kwas foliowy w formie suplementu. A przecież mogłyby po prostu jeść dużo surowych  warzyw liściastych (kwas foliowy jest bardzo wrażliwy na temperaturę, należy więc unikać jakiejkolwiek obróbki cieplnej): szpinaku, sałaty, botwiny, jarmużu. I tak dalej, i tak dalej…

Najprostszym i najtańszym (pudełko kosztuję 2-3 złote) naturalnym odpowiednikiem multiwitaminy są kiełki – zawierają prawie wszystko, czego potrzebuje organizm, a przynajmniej znaczną większość mikro- i makroelementów.

W mediach widzi się coraz więcej reklam różnego rodzaju suplementów diety. Sto tysięcy rodzajów magnezu: dla tych, którzy piją kawę, dla tych, którzy są narażeni na stres, dla tych, którzy są przemęczeni, dla tych, którzy mają skurcze, dla tych, którzy mają problem z układem krążenia… Środek, który poprawia skład krwi i zwiększa ilość czerwonych krwinek. Tabletki pobudzające wzrost dla dzieci. Odżywki dla studentów na lepszą pracę mózgu. Suplement na wzmocnienie włosów i paznokci. Multiwitaminy. Żywność funkcjonalna: jogurty na trawienie, drinki mleczne na wzmocnienie odporności, napoje z wysoką zawartością witamin. Koncerny farmaceutyczne i żywnościowe zalewają nas swoimi produktami, wmawiają nam, że możemy zapewnić sobie zdrowie comiesięcznym spacerem do apteki i wykupieniem połowy asortymentu.

PillsSuplementy diety z punktu widzenia przepisów nie są lekami, jeśli więc nawet zawierają składniki farmakologiczne aktywne, producenci nie mają obowiązki informować o tym na ulotce dołączonej do opakowania. Suplementy mają być jedynie „dodatkiem do diety”, a w reklamach często sugeruje się ich właściwości lecznicze w przypadku pewnych niedomagań lub dolegliwości. Ludzie nie są świadomi wielu manipulacji, których są ofiarami. Szerzej opisuje tę kwestię Michał Fal dla naTemat.pl

Prof. Paweł Januszewicz jest dyrektorem ds. naukowych Narodowego Instytutu Leków. W rozmowie z naTemat przyznaje, że w argumentacji amerykańskiego lekarza jest dużo racji. Co więcej, jego własny sceptycyzm wobec suplementów diety jest nawet dalej posunięty: – Jest ogromna ilość dobrze ugruntowanej, naukowej literatury, która dokumentuje, że ludzie nadmiernie często sięgający po suplementy i witaminy żyją krócej – zauważa Januszewicz.

Ekspert Narodowego Instytutu Leków dodaje, że w większości przypadków badania rzekomo potwierdzające skuteczność dostępnych w aptekach środków są albo sprzeczne z innymi analizami, albo niekompletne, albo oparte na błędnej metodologii.

Badania realizowane za pieniądze koncernów farmaceutycznych są tak skonstruowane, żeby wynik był zgodny z oczekiwaniami klienta.

food-medicine-vik-battaile-politics-1355867415

Zaznaczam wyraźnie – nie krytykuje każdego istniejącego suplementu. Nie twierdzę też, że suplementy nie działają i są całkowicie złe. Chcę uczulić Was na pewne kwestie i zachęcić do tego, byście zastanowili się dokładnie zanim sięgnięcie po jakąś tabletkę. Czasem oczywiście nie ma innego wyjścia. Sam korzystam z B12 i kompleksu D2+D3. Bardzo wielu chorobom – od zwykłego przeziębienia przez otyłość po chorobę wieńcową, cukrzycę czy osteoporozę – można jednak zapobiec po prostu zdrowym odżywianiem. Wcale nie trzeba wydawać fortuny na masę różnych środków, wiele rzeczy da się poprawić bez ich pomocy. „Niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem” –  mówił Hipokrates. Wystarczy chcieć i trochę się postarać. Tym pozytywnym akcentem… Do następnego wpisu!

JS

 

[1] „Although the current meta-analysis suggests that MVMM can be used safely, the available evidence does not suggest that MVMMs protect against all-cause mortality, mortality due to vascular disease, or mortality due to cancer”. http://ajcn.nutrition.org/content/97/2/437.long

[2] “Taking a single daily multivitamin may be safer than taking excessive amounts of single vitamins or antioxidants”. http://ajcn.nutrition.org/content/97/2/437.long

Spodobał Ci sie wpis? Udostępnij go znajomym.
  • marta

    Troszkę bym się nie zgodziła. Tak pół na pół 😀 Suplementy diety (np. Falvit) ma uzupełnić braki witamin w organizmie. W ciąży czy przy stosowaniu antykoncepcji doustnej jednak warto brać, bo jakkolwiek zdrowo by się nie jadło to wtedy zapotrzebowanie na witaminy jest jednak znacznie większe. Jeśli chodzi o ciążę to przede wszystkim chodzi o kwas foliowy, który w postaci tabletki jest lepiej wchłaniany 😉

    • JS

      To ja też się nie zgodzę;) Jeśli mówisz, że Falvit ma uzupełniać braki witamin w organizmie to brzmi to tak, jakbyś mówiła o inteligentnym robo-suplemencie, który dokładnie wie, czego Ci brakuje. Dlaczego z góry zakładasz, że masz jakieś niedobory? Jeśli przykładasz się do odpowiedniej kompozycji diety, nie powinnaś mieć braków w organizmie i już:)

      • marta

        Akurat w moim przypadku – wiem, że mam niedobory 😀 Ale jestem odosobnionym przypadkiem 😉 Nie, broń Boże to nie jest robo-suplement, który wie czego Ci brakuje, ma po prostu zwiększoną dawkę niektórych witamin, które czasem są jednak potrzebne, a są szybciej przyswajane, niż np. z owoców. Chodzi też o to, ze możesz jeść np. codziennie szpinak kilka razy dziennie, a możesz wziąć suplement 😉 Nie jestem za suplementami ogólnie, ale uważam, że ciąża czy antykoncepcja to właśnie przypadki kiedy powinno się je brać 😉

  • Gabriela

    Generalnie zgadzam sie z tą opinią. Dobrze, że zauważyłeś że jednak czasami suplementacja jest wskazana, często suplementy są przepisywane przez lekarzy specjalistów. Ja nawet zanim zostałam wegan miałam niedobór wit D i suplementacja pomogła. Myślę, że w przypadku wykrytych niedoborów warto brać suple, bo zmiana diety tak szybko nie zadziała. Ważne też żeby przyjmowane suplementy były dobrej jakości i w odpowiednich dawkach.

    • JS

      Zaleeeeeży. Jeśli wiesz, czego Ci brakuje i będziesz specjalnie jeść duuuużo rzeczy, które zawierają ten składnik to możesz osiągnąć takie same skutki, jak przy suplementacji. Są specjaliści, którzy przepisują tabletki, a są tacy, którzy mówią „proszę jeść więcej tego i tego”. Chyba że sytuacja jest naprawdę baaardzo ekstremalna albo z różnych względów dieta nie może być zastosowana. Natomiast jeśli chodzi o niedobór witaminy D to mogę się założyć, że większość społeczeństwa ma ten problem – bez względu na dietę;)

  • koko

    A co ze suplementacja krzemem w takim razie? Jest to suplementacja u osób, u których krzem nie wchłania się ze skrzypu, pokrzywy czy bambusa itp. Dopiero w postaci multi cos tam organizm może wyłapać.

    • JS

      To są skrajne przypadki – napisałem o tym w poście – kiedy po prostu trzeba brać i już.

  • Mats

    „Po co łykać kwas omega-3 w tabletkach, po co łykać tran skoro można zjeść po prostu łyżkę siemienia lnianego. Zamiast kupować magnez wystarczy zjeść warzywa strąkowe albo orzechy – jedne i drugie mają też w sobie dużo witaminy B6, która wspomaga wchłanianie magnezu. Po co wciskać w siebie tabletki potasu skoro można zjeść banana albo pomidora? Kobiety w ciąży i przyszłe matki, chcąc zadbać o prawidłowy rozwój i odpowiednie kształtowanie się płodu, zażywają kwas foliowy w formie suplementu. A przecież mogłyby po prostu jeść dużo surowych warzyw liściastych”
    Nie mam zamiaru się kłócić, bo wierzę że faktycznie te tabletki są znacznie gorsze, ale forma „po co” trochę mi się nie podoba. Przerabianie żywności w tabletki z samymi wartościami których potrzebujemy bez zbędnych innych rzeczy może okazać się bardzo przyszłościowe. I nie ma co się bać 🙂 Teraz to jest syf, ale wierzę w to, że kiedyś zamiast śniadania będzie można wypić specjalny „roztwór” i mieć wszystko czego potrzeba, bez szkód dla organizmu.

    • JS

      To bardzo utopijna wizja, ale kto wie.. Ja chyba i tak zostałbym przy naturalnej żywności;)

  • SaKo

    Od jak dawna jesteś weganinem?

    • JS

      Prawie 9 miesięcy. Czemu pytasz?:)

      • SaKo

        Ponieważ bardzo interesuje mnie ten styl życia 🙂 na razie jestem wegetarianką od 1,5 roku. Mam problem z określeniem dobrej ilości białka (ćwiczę krav magę), tak żeby mięśnie „przyrosły”. Super blog tak w ogóle! Dzięki Tobie poszerzyła się moja wiedza o jeet kune do!

        • JS

          Dzięki! Miło mi, że Ci się podoba:)
          O Jeet Kune Do mam zamiar dopiero zacząć pisać, więc wpadaj co jakiś czas!
          Jeśli chodzi o ilość białka możesz co nieco przeczytać w innym moim poście: http://interceptingfists.wordpress.com/2014/03/20/after-workout/.
          Białka nie powinno przyjmować się dziennie więcej niż 1,7 gramów na kilogram masy ciała. A przyrost masy osiąga się poprzez spożycie odpowiednio dużej ilości kalorii.

  • marta c

    Zgadzam się w 100% i jestem przeciwnikiem suplementów (oprócz B12 i D). Ale nie zgadzam się z tym twierdzeniem zupełnie, jeśli chodzi o kobiety w ciąży. Jest to taki stan, który stawia wszystko na głowie. Mam za sobą dwadzieścia parę lat wegetarianizmu, prawie 4 weganizmu i moje założenie o niesuplementowaniu padło już w drugim tygodniu ciąży. Wybrałam suplementację, bo mój żołądek przestał przyswajać cokolwiek oprócz paluszków i wafli ryżowych.
    Ponad 3 miesiące mdłości, niestrawności i niechęci do jedzenia zmusiło mnie do suplementacji. Podobnie mogą się mieć sprawy w czasie długotrwałej choroby lub upośledzonym wchłanianiu, kiedy potrzeba dostarczyć dużo więcej jakiegoś składnika niż jesteśmy w stanie przyjąć z dietą. suplementacja może okazać się także pomocna, dla osób, które boją się weganizmu czy wegetarianizmu i tylko z tego powodu nie decydują się wprowadzić go w życie. Suplementacja będzie tu odgrywała bardziej psychologiczną rolę, ale przecież każda choroba tam się zaczyna 🙂

Copyright © 2013 - 2019 Plant Punch Design: sixbox.es | Hosted by: zenbox